Explore
 Lists  Reviews  Images  Update feed
Categories
MoviesTV ShowsMusicBooksGamesDVDs/Blu-RayPeopleArt & DesignPlacesWeb TV & PodcastsToys & CollectiblesComic Book SeriesBeautyAnimals   View more categories »
Listal logo

License to Wed review

Posted : 6 years ago on 7 July 2012 10:47

Nie wiem, dlaczego Robin Williams zgodził się zagrać w tej produkcji. Nie jest zaszufladkowanym aktorem, który postanowił się wyłamać. Jest przecież jednym z tych aktorów, którzy mają na swoim koncie przeróżne role. Zarówno komediowe (również w komediach romantycznych), jak i w dramatach. Potrafi wcielić się w każdą postać, nadając jej jednak zawsze specyficzny wyraz. Moim zdaniem, jest jednym z najlepszych i najbardziej utalentowanych w Hollywood. Dlatego dziwię się, że mimo iż ostatnimi czasy skupił się przede wszystkim na komediach, wybrał typowe amerykańskie romansidło.

Być może spodobało mu się, wcale nie takie znów błahe przesłanie, jakie niesie ze sobą scenariusz. W końcu małżeństwo to poważna sprawa. A rola ojca Franka, który postanawia wprowadzić w życie młodych narzeczonych nauki przedmałżeńskie, jawi się całkiem ciekawie i może prowadzić do naprawdę śmiesznych momentów. Przede wszystkim właśnie za sprawą Williamsa śmiejemy się podczas seansu. Już pierwsze spotkanie z nim zwiastowało coś niepokojącego dla pary głównych bohaterów: zasada nr 1: napisać własną przysięgę małżeńską; zasada nr 2: zero seksu do nocy poślubnej. Na szczęście, to „tylko” trzy tygodnie... Pastor, jako przyjaciel rodziny z pomocą młodego, ale nazbyt inteligentnego chłopca-chórzysty sprawią, że będą to niezapomniane trzy tygodnie.

Reszta obsady również nie wypada najgorzej. Mandy Moore, której rola w komedii romantycznej nie jest bynajmniej nowością; John Krasinski, mniej znanego aktora, którego mogliśmy oglądać między innymi w „Dreamgirls”. No i wspomniany już istotny element humoru w filmie - młodziutki Josh Flitter jako wierny sługa wielebnego Franka.

Szkoda tylko, że poza ciekawym motywem pastora, który podkłada podsłuchy i każe opiekować się lalkami, scenariusz nie oferuje nic nowego czy ciekawego. Film jest bowiem schematyczny - na początku wszytko jest jak najlepiej, ale im bliżej ślubu tym gorzej, aż w końcu pojawiają się wątpliwości. Para musi przejść przez prawdziwe piekło, jakie zgotował im ojciec Frank. Jednak koniec końców zrozumieją, że popełniali błędy w okresie narzeczeństwa, choć kiedy ich poznajemy wydają się parą idealną. Szybko jednak (między innymi za sprawą spotkań prorodzinnych prowadzonych przez samego duchownego - według mnie chyba najlepsza scena w całym filmie) spojrzą na siebie z perspektywy „starego małżeństwa”, co pozwoli zbudować ich związek na nowo - jeszcze silniejszy niż do tej pory. Nauki stosowane przez pastora, jak łatwo się domyślić, spełnią swą rolę.

Jak widać powyżej, poza Williamsem i związanymi z nim gagami, nie ma co liczyć na wiele. Ot, kolejna amerykańska komedia romantyczna, jakich mnóstwo. Można, ale nie trzeba.


0 comments, Reply to this entry

A lame movie

Posted : 7 years, 10 months ago on 15 September 2010 06:11

To be honest, I wasn’t expecting much from this flick but since I have a weak spot for Robin Williams, I thought I might as well check it out. Eventually, the whole thing turned out to be really painful to watch as it was even worse than I expected.  Indeed, I really like Robin Williams and I think he can be really funny but this movie was just terribly underwhelming. I mean, obviously, the whole concept was already lame to start with but, to make things worse, the  character played by Williams was just really despicable and obnoxious. I mean, as they really messed up this character who was not funny at all but rather cringe-inducing to behold, the whole thing was completely hopeless and not entertaining whatsoever. Concerning Mandy Moore and John Krasinski, at least, they were both quite charming and they had some decent chemistry but the whole thing was in fact not really about them and their chemistry was not nearly enough to save this movie. To conclude, I really didn’t like this movie at all, it was just really weak and I don’t think it is worth a look, even if you are interested in Robin Williams’s work.


0 comments, Reply to this entry

Great Movie.

Posted : 10 years ago on 1 July 2008 06:27

Yes, this film is ridiculous and outrageous at some points, but that is expected. The film was just made for laughs, not a cinematic masterpiece. I personally thought it was a very funny film, featuring some great performers that pulled it off quite well. I did not walk into the theater expecting greatness, but just a fun time at the Movie Theaters, and that is what I got. "License To Wed", is a fun, and very entertaining film. If you are looking for a great time with friends, and film that will make you laugh, then I recommend this Film.


0 comments, Reply to this entry

too predictable

Posted : 10 years, 7 months ago on 15 December 2007 08:24

I must say that I really forced myself to watch the remainder of the movie, after those mechanical babies showed up. (I'm glad, Prelude76, that we have the same opinion on this!) That was just stupid.

As for the rest of the script, well, like Voxy writes, it's "far too predictable" indeed. I also had a hard time laughing, because everything really is just pathetic.

Characters are actually annoying, and yes, Robert Williams is *not* good in this film. Yes, you read correctly: he is *not* good in this film.

Don't waste your time. Unless that's all you have left to do :)


0 comments, Reply to this entry

I wanted to like it, but couldn't

Posted : 10 years, 7 months ago on 1 December 2007 03:54

I really wanted to like this movie because not only is this John Krasinksi's first lead-role in a major picture, it also has many of his hilarious 'Office' co-stars. And Christine Taylor is in it. ~~drool~~

But after a few attempts at watching, I always gave up on it shortly after those idiotic mechanical-babies got introduced. Who the heck is the clown who thought to introduce such an idiotic concept, and then to use them for all jokes for rest of movie?

Another major problem was that Krasinski as well as his Office co-stars played the exact same personalities as they play on the TV show. Either its really bad directing, or they are all single-skill actors. You have Mindy as the annoying wife/gf, you have Angela as the bitch, you have Brian as the loud crazy fat guy. and you have John as the bumbling but good-hearted guy, using all same facial expressions he does on the tv show.

And Robin Williams. Man, he used to be so good, and usually had one great hit followed by one bomb, but last few years, he's carpet bombing every single project he touches.

Add in the over-used under-performing so-called 'actress' Many Moore (I avoid anything this person is in... only reason I gave this a chance was because of the 'Office' casting), and also add in one of most annoying actors in the industry (Josh Flitter - how old is he? I seriously can't tell if he's a fat kid or a chubby dwarf? i have no idea), and finally top it off with a lame director using same cliche rom-com style film (boy meets girl, boy tries please girl's family/friend/or in this case - pastor, boy can't please them, boy loses girl, but then boy re-connects and declares love for the girl). You have now all the ingredients of a grade A bomb. Enjoy.


0 comments, Reply to this entry


Insert image

drop image here
(or click)
or enter URL:
 link image?  square?

Insert video

Format block